Zakładka czy na styk - w XIII w. stoczni...

radek Dyskusja rozpoczęta przez radek 16 lat temu

Przeglądając wszelkie opracowania na temat budowy statków średniowiecznych zawsze intrygowała mnie jedna myśl: dlaczego poszycie karawelowe, czyli na styk, pozwalało na budowę większych i mocniejszych jednostek niż poszywanie na zakładkę, które ponoć jest trwalsze niż na styk?
Oto odpowiedź na to pytanie, a znalazłem ją w "Planach Modelarskich nr 147" - Karaka.
Przypatrzmy się zatem , w jaki sposób były budowane statki średniowieczne w północnej Europie, czyli aż do okresu budowy ostatnich tego typu statków - kog i holków. Nie były one oczywiście budowane wg jakichś konkretnych planów, raczej wygląd statku był podyktowany fantazją konstruktora. Dlatego do dziś jedynie możemy przypuszczać jak wyglądały statki z tamtego okresu, poza ikonografią i pieczęciami, nie dysponujemy jakimś bardziej rozbudowanym opisem tych jednostek. Mimo to potrafimy odtworzyć sposób ich budowy. Przy braku planów i dowolności, trzymano się jednak pewnych ogólnych zasad, np. stosowano zasadę 3:2:1 polegającą na stosunku proporcji statku, gdzie 3 oznacza długość kadłuba statku, 2 to długość stępki a 1 to szerokość kadłuba.
Przede wszystkim budowa tych statków polegała na skorupowej technice budowy. Na początku montowano zestaw trzonowy składający się ze stępki, dziobnicy i tylnicy. Następnie układano poszycie, dwie - trzy pierwsze planki na styk, reszta na zakładkę. Pierwsza planka była łączona ze stępką  wpustem znajdującym się w górnej części stępki. Jako uszczelnienie stosowano mech lub sierść zwierzęcą.  Poszywano do linii wodnej kadłuba i dopiero w tym momencie dokonywano pierwszego faktycznego usztywnienia kadłuba, polegającego na zamocowaniu bardzo charakterystycznych dla tego okresu statków elementów - belek usztywnienia poprzecznego. Końce tych belek wystawały ponad zewnętrzną część poszycia ściągając je ku środkowi.  Dopiero,  gdy cała skorupa była już gotowa, wstawiano do niej dodatkowe elementy usztywniające - denniki, wręgi oraz nadstępkę. Mimo dopasowania elementów do siebie, pojedyncze żebro, składające się z kilku dopasowanych elementów, nie było łączone w całość lecz łączyło się pośrednio, poprzez przymocowanie ich kołkami do kadłuba statku. Taki sposób budowy statków narzucał charakterystyczny sposób budowy również pokładu tych jednostek. Przede wszystkim belek usztywnienia poprzecznego było ok. 4-6  i nie mogły pełnić funkcji pokładników. Tą funkcję pełniły belki układane wzdłużnie na belkach usztywnienia poprzecznego. Dzięki takiej budowie, deski pokładu układane były poprzecznie do osi symetrii statku, a dodatkowo mogły być wyjmowane, dzięki czemu uzyskiwano łatwy dostęp do ładowni.

Przenieśmy się teraz na Morze Śródziemne, gdzie wypracowano inną koncepcję budowy statków - czyli budowę szkieletową, zgoła odmienną od skorupowej, jaką stosowano w Europie północnej. Wypracowano ją głównie dla bardzo smukłych galer, a więc jednostek o długich, jednolitych liniach w śródokręciu. Polegała ona na ustawieniu pewnej, niezbędnej liczby wręgów o zamkniętej budowie trwałej ramy ,która od góry zamykana była belkami pokładników. Na koniec, w razie potrzeby, szkielet uzupełniany był jeszcze dodatkowymi wręgami i dennikami. Sukces poszycia karawelowego jest jakby złożeniem dwóch niezależnych czynników - pierwszym z nich jest właśnie wymyślona metoda szkieletowa. Inne jednostki w tym czasie budowane były w sposób zbliżony do metod opracowanych na północy Europy, natomiast różniły się właśnie drugim sekretem tej technologii - otóż mimo podobieństw w technice budowania metodą skorupową, zaczęto łączyć ze sobą belki poszycia na styk, przy pomocy czopów. Oba te sekrety - czyli budowę szkieletową oraz poszywanie na styk - po raz pierwszy  połączyli i wykorzystali mieszkańcy Wenecji i Genui, w wyniku czego powstał nowy rodzaj jednostki - karawela, która zrobiła tak szybką karierę. Dziś przez poszywanie karawelowe lub na styk i wyższość tej technologii rozumie się właśnie te dwa czynniki razem.