O:Holk Gdański według MM - 2008/06/27 19:27Jako że trafiłaś w sedno moich doświadczeń zawodowych Paulino - mam cenną uwagę co do podklejania czegokolwiek kartonem. Żeby papier przylegał do całego kartonowego wzmocnienia równomiernie bez jakichkolwiek wyjątków to oczywiście poza podklejeniem całego elementu ważne jest odpowiednie dociśnięcie elementów na czas klejenia. Najlepszą metodą będzie umieszczenie takiego elementu między dwiema szybami (float 5-6 mm grubości), ewentualnie płytami meblowymi i dociśnięcie ich jakimś ciężarkiem (książki, sterta czasopism, przedpotopowa komórka o wadze 5 kg ). Szyby mają tę zaletę, że widać przez nie, czy się element nie przesuwa i są idealnie równe. A jeśli się ładnie uśmiechniesz to w zakładzie szklarskim za parę zł dostaniesz takowe. Nie radzę do ściskania elementów używać spinaczy bo zostawiają ślad w postaci wgniecionego papieru. Będę śledził dalszy ciąg prac i w razie czego podobnie jak reszta służę pomocą pozdrawiamPozdrawiam Grzesiek
Człowiek sam sobie nakłada ograniczenia.
Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
Viluir
Użytkownik Kapitan
Posty: 116
O:Holk Gdański według MM - 2008/06/27 23:12Witam! Dzięki za pomoc Następnym razem nie użyję klamerek. Zostawiły drobne wgnioty, ale na szczęście niewielkie i tektura trochę "odrodziła" się. Szyby mam, wystarczy je tylko odczyścic ze sterty kurzu
Przy okazji, przeglądając plany MM i malując kadłub na brązowo wpadłam na pewnien pomysł. Otóż, bukszpryt mam wykonac tak że: "skleic w rulonik element 106 i zamontowac do kasztelu i pokladu głównego". Nie ma tam nic o podklejaniu a papier taki trochę... giętki. Mam jeden patyczek od pędzla(drewniany, wygląda mi to na sosne), krótszy od papieru na bukszpryt tylko o 2cm wiec ładnie go zeszlifowałam papierem ściernym, wypolerowałam i przymierzylam do pokładu - pasuje o wieel lepiej niz ten proponowany. Tylko jest jedno ale... większośc elementów holka jest albo brązowa albo żółta a ten patyczek jest taki jak na zdjeciu:
Zastanawiam się w związku z tym czy by tego jakoś nie pomalowac/zabejcowac?
Poza tym przymierzałam poszycie kadłuba i tutaj zaczyna się znowu kolejny problem Wszystkie elementy wycięłam najlepiej jak mogłam. Popoprawiałam skalpelem tam gdzie sie dało ale i tak mimo to zostały takie "białe paski"(jak na zdjęciu): I tutaj myślę czy by ich tez nie pomalowac na kolor podobny do poszycia. Bo one teraz pasują na styk.
Kolejną rzeczą która sprawiła ze przecięłam sie skalpelem po kilku palcach są te takie wąskie paseczki które mam podoklejac do pokładu(chyba tylko dal ozdoby, bo niby jaka one funkcje miały sprawowac?)
Wąskie, niemile do wycinania.. to chyba najbardziej wredny element holku Wpasłam w zwiazku z tmy na pomysł czy by tego nie zastąpic patyczkami do szaszłyków. Też wąskie a jak coś to zeszlifuje - co o tym mądrzejsza społecznosc KOGI sądzi?
Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
GrzesiekD
Użytkownik Bosman
Posty: 94
O:Holk Gdański według MM - 2008/06/28 15:29Używając części z Małego Modelarza utrzymasz Małomodelarzowy wygląd Sklejenie części w rulon nie jest proste. Najlepiej wyciąć z nadmiarem daną część i walcować ją na trzonku pędzla lub grubym prostym drucie. Jeśli chcesz użyć trzonka pędzla jako masztu / bukszprytu to śmiało (ale wtedy zrób wszystkie drzewca tą metodą. Poniżej masz rysunek jak można zrobić wewnętrzne wzmocnienie takiego rurkowego masztu, aby zachować wygląd rodem z MM i aby był wytrzymały (Obrazek pochodzi z relacji Syzyfa - Wodnik http://www.kartonwork.pl/forum/viewtopic.php?t=3773&postdays=0&postorder=asc&start=0). Inna sprawa - cienkie listewki wzdłuż pokładu nie wiem po co są (nie mój okres w dziejach żeglugi), ale raczej potrzebne skoro są. Ja do ich wycinania używałem skalpeli prowadzonych wzdłuż liniki metalowej, ale efekty były różne, zwłaszcza gdy papier się nie słuchał i wyłaził spod liniki. Może ktoś Ci lepiej doradzi. pozdrawiam Pozdrawiam Grzesiek
Człowiek sam sobie nakłada ograniczenia.
Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
Zakupiłam dzisiaj paczkę patyczków do szaszłyków więc mam zapas na wszystkie drzewce a przynajmniej wszystkie w tym modelu Więc chyba zastosuje je wszędzie gdzie jest to możliwe.
Inna sprawa - cienkie listewki wzdłuż pokładu... niestety... papier był tak nieposłuszny ze przecięłam siebie a nie jego Dlatego wzięłam wybrałam 4 najładniejsze patyczki, odpowiednio je zastrugałam(aby patrząc "z góry" widziało się połówkę koła) i zeszlifowałam(żeby wszystko było równe i nie "strzępiło" się). Efekt taki jak na zdjęciach: (zastanawiam się tylko czy jeszcze bardziej nie zeszlifowac tych najbliżej środka pokładu)
jak widac na 1 i 4 zdjęciu zrobiłam przymiarkę masztu z 3 patyczków.W stoczni: Holk Gdański(MM) ORP Iskra - mikro flota
Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
Viluir napisał: Kolejną rzeczą która sprawiła ze przecięłam sie skalpelem po kilku palcach są te takie wąskie paseczki które mam podoklejac do pokładu(chyba tylko dal ozdoby, bo niby jaka one funkcje miały sprawowac?)
Wąskie, niemile do wycinania.. to chyba najbardziej wredny element holku Wpasłam w zwiazku z tmy na pomysł czy by tego nie zastąpic patyczkami do szaszłyków. Też wąskie a jak coś to zeszlifuje - co o tym mądrzejsza społecznosc KOGI sądzi?
Ja też nie wiem jaką funkcję te listwy na pokładzie spełniają bez wglądu w plany lub szkice, zdjęcia. Praca z ostrymi narzędziami zawsze zawiera ryzyko skaleczenia. Zawsze wcześniej trzeba przewidzieć co się stanie jak nam się narzędzie niezamierzenie obsunie. Nożyczki do wycinania takich elementów muszą być bardzo ostre ale i to nie gwarantuje pożądanego efektu [cięcie w ręku]. Cięcie skalpelem przy linijce metalowej owszem ale papier musi być bardzo silnie linijką przyciśnięty aby nie wysuwał się z pod niej. Nie zawsze jest to możliwe. Dobrze się spisuje do takich celów gilotyna fotograficzna, a jeszcze lepiej introligatorska z nożem klistym [obrotowym, nie ciągnie przy cięciu tylko sięwtacza na materiał cięty]. Taka gilotyna z nożem bardzo cienkim jest bardzo dobra do cięcia forniru [nie rozłupuje go]. No cóż, nie każdy takie urządzenie posiada ale można je samemu wykonać. Teraz sa skalpele i napewno z dwóch skalpeli stożkowych [szpiczastych] można wykonać przyrząd do cięcia waskich pasków papieru czy forniru. Należy miedzy dwa skalpele włożyć odpowiedniej grubości dystans ze sklejki, drewna lub jakiegokoleiek plastiku i mocno czymś ścisnąć [skręcić, według własnej inwencji i możliwości]. Kiedyś kiedy nie było skalpeli a były żyletki to w ten sposób robiłem wielonoże do cięcia forniru. Teraz można na allegro kupić taki nóż regulowany do cięcia równoległego. Przy samodzielnym wykonaniu należy pamietać aby ostrza były ruwnoległe, jednakowo ustawione krawędzie tnące i prowadzić ostrze po materiale pod kątem dosłownie paru stopni [to jest ważne przy cieciu zwłaszcza forniru, nie rozłupuje go].
Myślę, że lepiej by było wykonać te listwy z kartonu lub forniru niż z patyczków szaszłykowych [chodzi tu o powtarzalność grubości której sie nie uzyska przy szlifowaniu ręcznym, mechanicznym tak].
Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
jaxa
Użytkownik Admirał
Posty: 299
O:Holk Gdański według MM - 2008/06/28 19:19Nóż z dwoma (lub więcej) ostrzami to faktycznie super pomysł na cięcie równoległe !!! Można też zastosować jakiś dystans do którego ostrza są mocowane, tak aby nie trzymać samego ostrza, przez co płaszczyzna stykająca się z przymiarem (np.linijką) będzie większa i uniknie się nachylania ostrzy. Taki nóż może być klockiem z dwoma ostrzami wewnątrz i regulowaną odległością między nimi (klocek-nóż-dystans-nóż-klocek) Jeśli materiał wymyka się spod linijki, można użyć szerszego przymiaru, np.szyby lub blachy, no i elementy trzeba odcinać bezpośrednio z arkusza, bez rozcinania ich przed właściwym cięciem. Co do patyczków szaszłykowych... Dużo lepszym rozwiązaniem wydaje się wycięcie ich ponownie z papieru, mógłby być nawet troszkę grubszy niż w oryginale - łatwiej będzie go pociąć i pomalować. Tak, najpierw dobrałbym kolor i sprawdził na próbkach jaki będzie po wyschnięciu (biała tektura, lub brystol), a następnie pomalował na żółto, po wyschnięciu wyciął paski, ścisnął je razem bardzo mocno i wałeczkiem lub tamponem z bardzo małą ilością jakiejś w miarę gęstej (przez co mniej wsiąkającej), czarnej farby pomalował brzegi. Jednak nie jestem specjalistą i może nie być to najlepsza metoda. Myślę jednak, że mogłabyś taką próbę zrobić. Możesz też poczekać na bardziej doświadczonego modelarza, który da CI lepszą radę Z patyczków jednak na 100% bym zrezygnowałOD CZEGOŚ TRZEBA ZACZĄĆ - NAJLEPIEJ OD POCZĄTKU !!! w szkutni: na desce: w przystani:
Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.