maciejza
Użytkownik
 Admirał
| Posty: 500 |   |
|
Odp:Budget - 2006/06/30 15:35
do rzucenia fajek zbieralem sie "psychicznie" dobre 6 miesiecy .. najgorsze bylo to ze nie moglem znalezc motywacji .. zdrowotne nie przemawialy bo nic mi nie bylo, nie dolegalo .. takie oszukiwanie sie ze "problemu nie ma". Finansowej motywacji tez nie mialem bo na chleb jakos wystarczalo ... Wkurzalo mnie tylko to ze jestem takim niewolnikiem .... w domu nie palilem, wiec w zime -20 na balkonie sterczalem i podziwialem widoki, .. ciezko tez bylo jak sie w nocy budzilem się zeby isc na balkon zajarac.. .. w koncu mysl dojrzala, kupilem prochy - TABEX (tak to sie chyba nazywalo) .. scierwo jakies chyba psychotropowe, ale przez tydzien, moze dwa, ograniczalem fajki biorac tabex a potem wg instrukcji trzeba bylo odstawic .. i sie udalo ... po 3 miesiacach od "przerwy" poszedłem do dentysty i zrobilem całą klawiaturę, wszysciutkie uszkodzenia przyszyjkowe (zalatwilem zeby pastą dla palaczy !! ), gdzie sie dalo usunąłem trwale osady i inne takie ...
jeszcze jedna rzecz .. nie chwalic sie nikomu ze sie rzuca fajki , tym bardziej rodzinie i bliskim znajomym, bo beda co chwila meczyc, "a jak tam fajeczki?". Po jakims czasie sami sie kapną .. ja powiedzialem ze zrobilem sobie przerwe w paleniu ... nie rzucilem .. bo to nałóg jakby nie bylo i chyba do konca z niego nie da się wyjść .. można do "konca" jedynie mieć przerwę.
...: niech sie w koło wszystkim żubrzy :... |