Tomek Aleksinski
Użytkownik
 Admirał
| Posty: 268 |   |
|
O:poszukuje Plany modelarskie nr 47, 1/1972 (i nr 37 5-6/1970). - 2008/11/16 03:35
[b]Budrys napisał:
.. Niejeden już porywał się ambitnie na wykonywanie modelu, który przerastał jego możliwości pod względem wiedzy i doświadczeni, przynosząc tylko rozgoryczenie i zniechęcenie. Tym bardziej, że - jak piszesz: "poszukuje na razie dobrych planów" )
Jesli juz mowa o tych ambitnych, to byla na tym forum, o ile sobie przypominam, niejaka Daszka, ktora tez entuzjastycznie porwala sie na Victory'ego, nie majac wprzody wiekszego pojecia o temacie (podziwialem jej odwage!). Od jakiegos czasu tajemniczo jednak zamilkla, (chyba ze przeoczylem jej wczesniejsze posty pokazujace jej ukonczony model). A przeciez tak ladnie zaczela...
Moze by tak zapytac jej o przyczyne, he?
Temat powraca jak bumerang i - widze, ze nie ma wiekszego sensu tlumaczenie tym nieopierzonym, ze odradzanie im tego czy innego przedsiewziecia nie ma nic wspolnego z wtlaczaniem ich w przyslowiowy rynsztok, a raczej chec naprowadzenia ich na wlasciwy tor. Przeciez i Rzymu nie zbudowano w jeden dzien!
Ale, takie czy inne uwagi zaraz sa tu odbierane jako osobiste ublizenia! Dla niektorych wystarczy tylko chciec... Byc moze, ale zobaczmy efekty tych ich zachcianek!
Naleze od lat do najwiekszej na swiecie internetowej listy dyskusyjnej Seaways modelarzy szkutnikow. Tam tez od czasu do czasu pojawiaja sie podobne pytania tych nowych, nawiedzonych czlonkow i, jak zawsze, jest pewna liczba tych bardziej doswiadczonych, ktorzy po raz n-ty, z cierpliwoscia psychoterapeuty powielaja im te same odpowiedzi - nie probuj na poczatek ugryzc wiecej niz mozesz! Niemniej jednak tamte zoltodzioby w odpowiedziach jakos nie zieja ogniem nienawisci - to w koncu oni sami postawili pierwsi te pytania, a ci bardziej doswiadczeni starali sie im tylko zyczliwie odpowiedziec.
Kolega, ktory zainicjowal tu ten watek, wie jednak lepiej od innych, a mimo to zapytuje tu o rady. Pytam sie, po co?
Skoro wiesz wszystko lepiej, buduj cokolwiek ci lezy na sercu, a potem pokaz nam efekt koncowy a my tu tylko Ci przyklasniemy.
Na przekor bowiem wszystkiemu, co tu napisano, trafiaja sie jednak na swiecie i tacy geniusze, ktorzy, gdy zlapia sie za cokolwiek, produkuja istne cuda!!! Jakies wrodzone supertalenty, przed ktorymi my zwykli zjadacze chleba musimy tylko uchylac kapelusze! Moze kolega - autor tego watku (nie podal swego nazwiska i imienia, zaznaczajac z mety, ze to i tak przeciez nie musialoby byc prawdziwe), wlasnie do takich nalezy. Nie powinnismy go wiec automatycznie szufladkowac do rzeszy tych ktorzy z mozolem brna przez tajniki tego hobby, krok po kroku. A'propos, ja nie mam sie czego wstydzic swego nazwiska, ktore dostalem od rodzicow i kryc sie za jakims tajemniczym nickiem, zreszta uwazam, ze skoro tu zawracam innym glowe swoja pisanina, przyznaje - nie zawsze do sensu, ewentualne kasliwe riposty innych kolegow powiny spasc wlasnie na moja, aleksinska glowe. A skoro zapisalismy sie juz do tego forum, logicznym chyba powinna byc pewna doza zaufania dla pozostalych, w przeciwnym bowiem razie, po co zawracac glowy innym? Nikt nigdy nie zbudowal niczego konstruktywnego na bazie wzajemnej nieufnosci.
Czekamy wiec z niecierpliwoscia na efekty pracy w/w kolegi, zyczac mu samych sukcesow i satysfakcji przy budowie modelu HMS Victory, czy tez innych jednostek. Wszyscy sie wszak uczymy od innych!
|