Jako, ze nie mogę się zebrać w sobie do poszycia kadłuba - dłubię sobie drobiazgi z wyposażenia stateczku. Tym razem padło na zejściówkę. Postanowiłem skompilować plany z forum z planami z netu oraz zdjęciami zejściówek na podobnych istniejących jednostkach.
Poniżej to co mi z tego wyszło...
Zacząłem od przygotowania sobie desek. Zauważyłem, że nadbudówki, zejściówki na zdjęciach miały podobne uszczelnienia jak pokład. Postanowiłem więc to odwzorować. Pocięte na "deski" paski forniru czereśniowego po wyrównaniu krawędzi pokryłem z jednej strony dość grubą warstwą kleju. Po wyschnięciu pomalowałem klej wodoodpornym (na bazie ksylenu) markerem. Barwnik z markera wniknął w warstwę kleju zabarwiając ją. Z kolei klej zaimpregnował drewno tak, że marker go nie spenetrował i powstały równiuteńkie czarne "fugi". Jak już wszystko wyschło porozdzielałem poszczególne deski za pomocą skalpela. Sposób ten zaczerpnąłem z instrukcji wykonania Santisimy Trinidad wydawnictwa DeA. Moim zdaniem jest niezły.
Gotowe deski jeszcze w bloku
Dalej wykonałem z listewek olchowych ramę zejściówki. Wymiary z planów + grubość poszycia pokładu jako, że rama zostanie przymocowana do szkieletu jeszcze przed pokrywaniem pokładu. W związku z tym obudowa zejściówki będzie zdejmowana - przeszkadzała by w kładzeniu desek na deku. Do połączenia obu części służą wklejki z forniru olchowego.
Następnie z tekturki i listewek wyciąłem i skleiłem korpus zejściówki, uwzględniając grubość desek pokrycia. Potem okleiłem deskami. Do fornirowania używam klejów prenowych (tu Pattex Moment) bo nie nasączają forniru wodą i nie powodują odkształceń materiałów.
Prowadnice suwklapy wykonałem z drewna bukowego, wszystkie inne (które mam) się za bardzo strzępiły...
A tu gotowa zejściówka.
Pozostało mi tylko dorobić i wkleić zawiasy, zamek z klamką i szybki ale to innym razem...
Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
Hadżi
Użytkownik Admirał
Posty: 202
O:ZNOWU K&M - 2008/10/08 09:48Witam! wurcelstock napisał: Zauważyłem, że nadbudówki, zejściówki na zdjęciach miały podobne uszczelnienia jak pokład.
A czy mógłbyś mi wskazać na którym z tych zdjęć dojrzałeś te uszczelnienia? Ja ich nie widzę, jestem stary i być może już ślepy.
Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
wurcelstock
Użytkownik Kapitan
Posty: 152
O:ZNOWU K&M - 2008/10/08 11:31Istotnie. Na tych akurat nie widać. Słuszna uwaga. Uszczelnienia stosowane są, jak zauważyłem, gdy nadbudówka albo cokolwiek innego zbudowane jest z desek, a nie z paneli jak na zdjęciach wyżej... Wybrałem je bo chodziło mi o pokazanie ogólnego wyglądu zejściówek.
Tu są zdjęcia z uszczelnieniami
Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
Tym razem zabrałem się wreszcie za kadłub. Ale nie za poszycie - o nie... Zrobiłem poszycie wewnętrzne ładowni. Poszycie - deski - zrobione jest z pociętego w paski forniru olchowego. Pierwotnie myślałem o orzechu amerykańskim ale mam zbyt słoisty fornir, poza tym byłby za ciemny... Gwoździowanie zrobiłem uciętą i zaostrzoną igłą lekarską, łączenia desek ponacinałem nożem.
Oto obrazki:
A tu zbliżenia:
Ponieważ z przyczyn obiektywnych nie mogłem ułożyć desek zbyt szczelnie to zakryłem całość odpowiednio przyciętymi paskami forniru. Zarówno od góry, jak i od dołu:
Tak to prezentuje się w całości:
Jestem zadowolony z efektu więc... pokażę jeszcze kilka ujęć z bliska:
To ostatnie zdjęcie zrobiłem wkładając aparat do wnętrza ładowni. Ponieważ zrobiłem ruchomą suwklapę obudowy zejściówki doszedłem do wniosku, że kambuz powinienem zbudować analogicznie do ładowni - czyli odtworzyć go jako tako...
Plany:
Za pomocą dremelka i tarczki do drewna, diamentowego brzeszczotu do metalu, noża i pilników wypiłowałem jeszcze jedną gródź (szóstą). Następnie ze sklejki wyciąłem podłogę i zamontowałem w szkielecie. Później okleiłem ją "deskami" z forniru olchowego:
Dalej wkleiłem belki pod ściany obudowy zejściówki, a następnie okleiłem fornirem widoczne w otworze zejściówki krawędzie listewek szkieletu oraz "nabiłem deski" na gródź pomiędzy ładownią a kambuzem:
Widoczne też będą schody... Wykonałem je z tego samego forniru, sklejając dwie jego warstwy w cienką sklejkę. Chodzi o to, żeby grubość elementów wynosiła ok. 5 cm grubości (w realu). A oto wyniki moich działań:
Na planie jest również żeliwny piecyk... Wiem, że w zasadzie nie będzie on widoczny, nie mogłem się jednak powstrzymać.... Piecyk wykonałem z grafitowego kartonu, kupionego w sklepie papierniczym. Po przeliczeniu jednostek z rysunku na właściwą skalę rozrysowałem sobie siatkę piecyka, zdrukowałem na kartonie, wyciąłem, a następnie skleiłem:
Na ostatnich zdjęciach piecyk w otoczeniu drobiazgu, który znajdzie się na pokładzie K&M. To na tyle. Do zobaczenia następnym razem.
Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
Paliwiak1
Użytkownik Bosman
Posty: 99
O:ZNOWU K&M - 2008/11/28 07:26Coś pięknego mój K&M nie umywa się do twojego. I bardzo fajnie, że się ostro zabrałeś do roboty
Pozdrawiam Paweł
Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
jaxa
Użytkownik Admirał
Posty: 323
O:ZNOWU K&M - 2008/11/28 10:32Widzę, że nie tylko mnie zamórowało! Kiedy okazało się, że będzie ładownia, już zrobiło się ciekawie, ale teraz to już na prawdę szczyt... Podziwiam Twoje podejście - determinację i konsekwencję - można duuużo się nauczyć.OD CZEGOŚ TRZEBA ZACZĄĆ - NAJLEPIEJ OD POCZĄTKU !!! w szkutni: na desce: w przystani:
Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.