O:Jeszcze jedna Santisima - 2008/05/23 20:28mirek napisał: Hefajstos napisał: oj ' czy nie robią Ci się wklęśnięcia poszycia dna z powodu zbyt dużych przerw między grodziami ?
Mam również takie obawy. A tak na marginesie to moderatorzy nie wymagają aby relacja była od początku to jest Twoja decyzja. Dziwi mnie dlaczego ta relacja ma być w dziale stępka ? ----------- Ja obecnie nie dostrzegam tego na kadłubie, ale to może kwestia doświadczenia i spostrzegawczości. Przy początku poszywania zauważyłem, że kolejne planki nie są współbieżne i falują nawet do 0,2mm na zewnątrz i do środka kadłuba. Tak było nie tylko przy stępce. Zerwałem to co jeszcze się dało i układając je ponownie na wręgach dociskałem klepki pinezkami, a w przestrzeni między wręgami stabilizowałem ich położenie ściskami modelarskimi.Chcąc zapewnić także maksymalny ich docisk do poprzedniczki dociskałem tę doklejaną przy pomocy haczyka z gwoździa zamocowanego na gumce którą naciągając- przypinałem pinezką do deski deski montażowej / bo trudno to nazwać stocznią/. Noranda
Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
Na tym zdjęciu widać wyraźnie ugięcie poszycia na piątej grodzi od dziobu, to jest prawej burty [czyli w górnej burcie]. Na drugiej tego nie widać. Moim zdaniem to nie wina "krowich żeber". Przyczyn takiego stanu rzeczy może być kilka i to nie zależy od gęstości rozmieszczonych grodzi. Najczęstrzą przyczyną jest niesymetryczne wycięcie krawędzi grodzi [zbytnie podcięcie] i jest ona "za chuda" z jednej strony. Kreska na rysunku ma jakąś tam grubość i trzeba wcześniej założyć jak będziemy wycinać. Wycinamy po zewnętznej krawędzi kreski i po obróbce ją widać, czy wycinamy po wewnętrznej jej stronie i ona nam znika. Przy dużych kadłubach znaczenie tej kreski maleje ale przy małych nie. Wycinanie po zewnętrznej krawędzi ma tą zaletę, że kreskę widać i nawet jeżeli ją podetniemy to różnica jest nieistotna. Przy krawędzi wewnętrznej można podciąć za dużo i nie mamy punktu odniesienia. Nie wiemy więc czy obrys jest właściwy czy jest zbyt podcięty [uwidoczni to się dopiero później]. Inną przyczyną może być źle wycięta szczelina osadzenia grodzi na podłużnicy [za szeroka] i podczas klejenia grodż zostanie bardziej przesunięta w jedną stronę. To na jednej burcie powstanie wybrzuszenie, a na drugiej wklęśnięcie. Jednak w Twoim przypadku to nie ma miejsca. Wystarczy też, że grodź została za płytko osadzona na podłużnicy choć została wycięta prawidłowo. Na jednym z dalszych zdjęć przez Ciebie prezentowanych widać jak dociskasz jedną plankę do drugiej przy pomocy haczyka i gumki. I ten patent mnie się podoba ale nie dociskałeś tych listew tuż przy grodzi tylko mniej więcej w ich połowie. Nacisk gumki może powodować odkształcenie listwy do środka powodując wklęśnięcie i po wyschnięciu kleju to odkształcenie będzie utrwalone. Ja bym radził, [nie raz już o tym pisałem] przed przystąpieniem do poszywania kadłuba sprawdzić właśnie prawidłowość grodzi pod względem wypukłości lub wklęśnięć poprzez przystawianie grubszej i sprężystej listewki do trzech grodzi [wręg, żeber] dociskając ją palcami do pierwszej i trzecjej. Ta listewka ugnie się prawidłowo i jeżeli na środkowej [drugiej] będzie podcięcie to zaraz ukaże się pomiędzy nimi szczelina mniejsza lub większa. Jeżeli bedzie wybrzuszenie to należy przycisnąć listewkę do czwartej grodzi i wówczas zauważymy nieprawidłowość. Oczywiście należy sprawdzać jednocześnie na przeciwległej stronie. Takie błedy zdarzają się i bardziej doświadczonym modelarzom ale oni sobie z tym radzą. Przy poszyciu dwuwarstwowym jeżeli te róznice są niewielkie to łatwo je zlikwidować nakładając w to miejsce szpachlę i szlifując do właściwej wartości. Przy poszyciu jednowarstwowym przed przyklejeniem każdej planki należy sprawdzać jej przyleganie. Jeżeli wysępuje wybrzuszenie trzeba podszlifować, jeżeli wklęśnięcie to grodź odpowiednio nadkleić i zlikwidować szczelinę. Z największą precyzją muszą być wycięte wręgi podczas budowy modelu w konwencji admiralicji gdzie część wręg jest nie poszyta i żadne nadklejenie nie może być zastosowane. To prawda, że im wiecej jest rozmieszczonych grodzi tym jest mniejsze prawdopodobieństwo popełnienia takich błędów. Ale wyznaczanie pośrednich grodzi między wyrysowanymi na planach należy już do "wyższej szkoły jazdy". Chociaż jeżeli się nie mylę była ta metoda dokładnie przedstawiana gdzieś przez Radka.
Ten błąd bardzo często jest popełniany przez modelarzy, a zwłaszcza przez początkujących więc to co napisałem w tym elaboracie może w części im pomoże.
Na tym zdjęciu widać wyraźnie ugięcie poszycia na piątej grodzi od dziobu, to jest prawej burty [czyli w górnej burcie]. Na drugiej tego nie widać. Moim zdaniem to nie wina "krowich żeber". Przyczyn takiego stanu rzeczy może być kilka i to nie zależy od gęstości rozmieszczonych grodzi. Najczęstrzą przyczyną jest niesymetryczne wycięcie krawędzi grodzi [zbytnie podcięcie] i jest ona "za chuda" z jednej strony. Kreska na rysunku ma jakąś tam grubość i trzeba wcześniej założyć jak będziemy wycinać. Wycinamy po zewnętznej krawędzi kreski i po obróbce ją widać, czy wycinamy po wewnętrznej jej stronie i ona nam znika. /....ciach.../ Ja bym radził, [nie raz już o tym pisałem] przed przystąpieniem do poszywania kadłuba sprawdzić właśnie prawidłowość grodzi pod względem wypukłości lub wklęśnięć poprzez przystawianie grubszej i sprężystej listewki do trzech grodzi [wręg, żeber] dociskając ją palcami do pierwszej i trzecjej. Ta listewka ugnie się prawidłowo i jeżeli na środkowej [drugiej] będzie podcięcie to zaraz ukaże się pomiędzy nimi szczelina mniejsza lub większa. Jeżeli bedzie wybrzuszenie to należy przycisnąć listewkę do czwartej grodzi i wówczas zauważymy nieprawidłowość. Oczywiście należy sprawdzać jednocześnie na przeciwległej stronie./...ciach.../ Pozdrawiam
"nadworny teoretyk Kogi"
"Hadżi" Gratuluję oczka i profesjonalnej spostrzegawczości. No i oczywiście -bardzo dziękuję za wszystkie te uwagi oraz porady. Jeszcze nie zgłębiłem całości historii na Koga i nie doczytałem się- a może nie zwróciłem na to wszystko uwagi - jak sprawdzać szkielet przed montarzem poszycia. A to przecież taki ważny etap początku składania modelu, determinujący właśnie eliminację narastających błędów i kłopotów w dalszej jego budowie. A tu tym czasem wszystko to jest na mojej S.T. - tylko poza moją zdolnością zobaczenia tego "na gołe oko". Przyłożyłem listewki- jak radziłeś - i teraz wyraźnie widać że jest wklęśnięcie . Pokazują to JPGi poniżej - z obu burt. Jest to rząd szerokości grafitu do ołówka automatycznego. Mam kolejny kroczek w doświadczeniach. Chyba to jednak tak już zostawię, bo na obecnym etapie podklejanie na grodzi forniru dało by w końcu wklęśnięcie na obłości gotowego poszycia nastepnymi klepkami. Tak to oceniam. Buduję modele /bo to faktycznie drugi/ dla osobistej satysfakcji. Po za forum będzie je można oglądać u mnie, lub co najwyżej u najbliższej rodzinki. Tym sposobem dziadek Zbyszek popijając herbatkę Saga będzie miał temat - z powołaniem sie na kolejne modele - jak to się doskonalił w modelarstwie. Ale dość żartów, wracam do tematu. Zarówno to poszycie, jak i jego alternatywę w postaci forniru na to co jest, traktuję wciąż jako szkolenie. Do doskonalenia jeszcze mi daleko. Jak skończę poszywać poproszę o ocenę; czy zostawić te moje listewki, czy też wyszpachlować i położyć fornir /którego kłaść jeszcze nigdy nie próbowałem i wiem o tej technice jeszcze mniej niż o listewkach/. W następnej relacji poruszę temat moich problemów i spostrzeżeń co do formowania strugiem i układania listewek na kadłubie. Noranda
Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
antosiek
Użytkownik Kapitan
Posty: 196
O:Jeszcze jedna Santisima - 2008/05/27 07:21Osobiście skłonny bym był do położenia drugiej warstwy z forniru. Dostaniesz twardą skorupę. Co do szpachlowania pierwszej warstwy to też trzeba zdawać sobie sprawę, że wiele będzie zależeć od samej szpachlówki. Żadne twarde samochodowe bo nie wyprowadzisz. Osobiście w takich sytuacjach stosuję mocno rozcieńczony lakier nitro wymieszany z talkiem. Powidzmy jedna porcja lakieru, dwie rozpuszczalnika i resztę talk do konsystencji bardzo gęstej śnietany. To się świetnie szlifuje papierem ściernym naklejonym na klocku pod minimalnym dociskiem.
Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
Noranda
Użytkownik Marynarz
Posty: 23
O:Jeszcze jedna Santisima - 2008/05/27 09:20antosiek napisał: Osobiście skłonny bym był do położenia drugiej warstwy z forniru. Dostaniesz twardą skorupę. Co do szpachlowania pierwszej warstwy to też trzeba zdawać sobie sprawę, że wiele będzie zależeć od samej szpachlówki. Żadne twarde samochodowe bo nie wyprowadzisz. Osobiście w takich sytuacjach stosuję mocno rozcieńczony lakier nitro wymieszany z talkiem. Powidzmy jedna porcja lakieru, dwie rozpuszczalnika i resztę talk do konsystencji bardzo gęstej śnietany. To się świetnie szlifuje papierem ściernym naklejonym na klocku pod minimalnym dociskiem. Taki przebieg budowy założyłem sobie - alternatywnie- już na początku poszywania kadłuba. To poszycie dokończę tak starannie na ile mnie stać, gdyż traktuję to jako naukę poszywania listewkami. Sęk w tym, że w poszywaniu fornirem będę kompletną "świerzynką". W tej technologii też niewątpliwie jest wiele kanonów których trzeba się trzymać a ja ich jeszcze nawet nie znam. Pytanie: Gdzie w internecie znajdę coś tak kompletnego jak artykuł na stronie Marka M. z rozwinięciem Tomka Aleksińskiego na temat poszywania kadłubów listewkami. Wybacz banalne dla Was -Doświadczonych pytania: Jaki klej do forniru?/Jaki kształt noża lub metoda cięcia będą optymalne?/Jak z kadłuba odwzorowywać rysunek planek forniru aby bezproblemowo układały się na kadłubie. Listewki można naginać na gorąco w różne strony a fornir tylko w jednej płaszczyźnie. Gdzie tego szukać? W wielu publikacjach na Koga jest sporo wiedzy fragmentarycznej i każda wzmianka jest cenna. Czy istnieje jednak takie kompendium,które obejmuje całość tematu "fornir"? A tak wracając do nierównych wręg: Już wiem, gdzie szukać początku mojego błędu w sklejaniu kadłuba mojej S.T. Wierzyłem precyzji wodnego wycinania grodzi przez producenta. Skąd jednak mogłem przypuszczać, że do 14 go numeru zeszytów DeAgostini dołączona zostanie karteczka tej treści: "Drodzy czytelnicy.Do części nakładu numeru 4 kolekcji "Santisima Trynidad" zostały pomyłkowo dodane dwie identyczne wręgi, o szerokiej szczelinie.W numerze tym powinny być natomiast:Jedna wręga o szerokiej szczelinie/wręga nr5/ oraz wręga o wąskiej szczelinie /wręga nr6/.Aby mogli Państwo poprawnie złożyć model okrętu, do całego nakładu dodajemy właściwą wręgę. Przepraszamy za pomyłkę. Redakcja" kon.cyt. Przyszło to w numerze 14tym, kiedy to zgodnie z zalecaną technologia pracy należało mieć sklejony cały kadłub, oklejone listewkami i przyklejone do kadłuba dwa pokłady. Ja budowałem zgodnie z zaleceniami zamiast wstrzymać się z klejeniem. Zamontowałem obie identyczne wręgi z szeroką szczeliną podklejając jedną z nich listewkami- jak to wtedy potrafiłem. No i oczywiście, że nie zachowałem należnej precyzji w korygowaniu położenia wręgi, bo nie wpadłem na pomysł jak to sprawdzać.. Dzisiaj zadaję sobie pytanie; czy dwie wręgi identyczne w kształcie to to samo co prawidłowa 5ka i 6ka?. No i mam na kogo zwalić te moje niedokładności zamiast stosować się do zasady "Wierz ale kontroluj" oraz "Myśleć, myśleć, myśleć". Bardzo dziękuję za porady i sugestię i ...proszę o jeszcze. Pozdrawiam Zbigniew - Noranda Noranda
Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
Emilius
Moderator Moderator
Posty: 379
O:Jeszcze jedna Santisima - 2008/05/27 11:12Dzisiaj zadaję sobie pytanie; czy dwie wręgi identyczne w kształcie to to samo co prawidłowa 5ka i 6ka?
niemal nie ma różnicy Zbyszku, poza tym, że 5 ma lekko wklęsły profil tuż przy stępce a 6 jest prosta,i oczywiście inna szczelina na podłużnicę - stępkę. Tak faktycznie, Hiszpanie zawalili przysyłając komplety z tą wręgą, natomiast jak by się pozbyć tego wklęśnięcia? Przyszedł mi do głowy taki pomysł, aby skalpelem podciąć łączenie na tej wrędze, wsunąć pasek papieru ściernego, lekko "szlifnąć" i uzupełnić paskiem forniru 0,5 - 0,6 mm powinno pomóc, bo szczelina nie jest większa. Trochę zabawy ale to poszycie zachowałbyś bez oklejania, albo jak Antosiek napisał, położyć drugą warstwę forniru. Co do kleju, ja używam ten sam co i do listew, tnę skalpelem, jeśli cienki i łupliwy podklejam na taśmie malarskiej.Sail Ho! Emil